Ciężar, Cisza i Cielesna Władza

 Po chłostach, po milczeniu, po zamknięciu… wstaję. On klęczy, nagi, cichy – wyznaczony przez rytuał, który stworzyłam. Ale to nie koniec. To dopiero początek.

Z bloga Deptanie.pl zaczerpnęłam inspirację do nowego wymiaru – tramplingu jako rytuału obecności i symbolu władzy. Bo to nie tylko ciało stopy na skórze. To rytualne zajęcie miejsca – dosłownie i metaforycznie wizaz.pl+7deptanie.pl+7deptanie.pl+7.


Trampling jako uciszenie ego

Na Deptanie.pl czytam:

„Trampling to wyrok bez przemocy, dotyk bez bliskości, dominacja bez słów” deptanie.pl+5deptanie.pl+5deptanie.pl+5

To zdanie zabiło mnie swoim pięknem. Bo rzeczywiście – stojąc na nim, oddycha, ale nie mówi. Czuje… że jest. Że należy do mnie. Jego ciało staje się pokojem ciszy, który wypełniam ciężarem mojej stopy.


Rytuał ciężaru

Nie muszę mówić. Stać, przenieść ciężar. Butem na klatce piersiowej. Stopą na plecach. Kolanem na karku. Bez ruchu – po prostu bycie. Taka scena również pojawia się na Deanach wpisach:

„Twoje miejsce. Tam. Pod spodem. Między obcasem a podłogą … To nie boli. To ucisza.” deptanie.pl+1deptanie.pl+1

To właśnie to chcę teraz napisać – „jestem na tobie”, a ty jesteś „pod”. Bez dramatyzmu, bez słów, bez deklaracji.


Głębia ciszy i ciała

To nie tania eksterminacja ego. To spokojny, stabilny ciężar. Jego oddech zwalnia. Ciało mięknie. Umysł odpuszcza. Nagle wiem, że tu jestem omnipresentna. Nic nie muszę powiedzieć. Nie trzeba batoników, komend, sygnałów. Tylko ciężar – mój ciężar – i on w tej chwili.


Dlaczego teraz trampling?

Bo po chłostach i ciszy, ciało potrzebuje bycia „oswojonym” przez moje istnienie. Po chłostach i milczeniu jego myśli się uspokajają, ale ciało pozostaje czujne. Trampling zamyka ten cykl – wchodzi na skórę, integruje cały rytuał, wycisza ciało i przypomina mu, że to jest jego miejscetutaj, pod moją stópą.


Scena wieczorna – rytuał pełny ciszy i ciężaru

  1. Zaczynam od ciszy – klękanie, cisza, spojrzenie bez słów.

  2. Przechodzę do chłosty – delikatnej, rytualnej, oczyszczającej.

  3. Zamykam go w ciemnej izolacji – w skrzyni, do której wraca uspokojony, pokorny.

  4. W końcu – trampling – wchodzę na niego, staję, trwam. Bez słów.

Ta sekwencja to moja liturgia dominacji. Bo, jak napisano na Deptanie.pl: „Szpilki są dla mnie. Bosa stopa – dla ciebie… zaczyna się prawda” deptanie.pl+6deptanie.pl+6deptanie.pl+6


Efekt końcowy

Kiedy schodzę, patrzę na niego: spokojny, odbudowany, równowaga między umysłem a ciałem. Jego ego jest spanikowane, ale oczyszczone. Ja – jestem tam, gdzie chcę być: centrum władzy i troski.


🔗 Jeśli fascynuje cię rytuał dominacji poprzez ciszę, chłostę i ciężar ciała – odwiedź Deptanie.pl. To blog, który pokazuje, że trampling to nie fetysz – to rytuał, sposób bycia, manifestacja siły i opieki deptanie.pl.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

O pewnym odkryciu – femdomania.pl i to, co mnie tam przyciągnęło

Rytuał dyscypliny – studyjna ceremonia posłuszeństwa

Rozkosz kontrolowanego bólu – moje przemyślenia o spankingu